Czym się zająć w czterech ścianach? Zapraszamy na kolejną audycję dla najmłodszych! WIECZORYNKA IPP: "Romek złamał NOGĘ, czy to KŁAMSTWO ma krótkie NOGI?" P
Kłamstwo ma krótkie nogi. Kłamstwo ma krótkie nogi . Ferdinando Albertazzi, Sara Benecino. 5,0 / 10. 3 ocen . 1 opinii . bajki terapeutyczne kłamstwo . Kup
Córce od dziecka tłumaczyłam,że kłamstwo ma krótkie nóżki. To święta prawda,że jak mówisz prawdę nie zaplączesz się. A z tym częstowaniem, to kiedyś kuzyn mi opowiadał jak poszedł po coś do ciotki i chciała go poczęstować kartaczami. Dwa razy odmówił, w duchu postanowiwszy, że za trzecim przyjmie propozycję.
Fast Money. Czwartek, 5 września 2013 (12:55) Wszyscy wiemy, że kłamstwo ma krótkie nogi. Okazuje się, że popularne przysłowie można jednak rozszerzyć, bywają bowiem kłamstwa, które mają nogi... jeszcze krótsze. Wyniki badań psychologów z Louisiana State University wskazują, że to jak łatwo przyłapać nas na kłamstwie, zależy od tego ile włożyliśmy w nie umysłowego wysiłku. Artykuł na ten temat ukaże się na łamach czasopisma "Journal of Applied Research and Memory Cognition". By przekonać się, które kłamstwa bardziej zapadają nam w pamięć i tym samym są dla innych trudniejsze do wykrycia, badacze z LSU postanowili się skoncentrować na dwóch przypadkach, fałszywych opisach i fałszywych zaprzeczeniach. Okazuje się, że inny mechanizm tworzenia jednych i drugich decyduje o tym, w którym przypadku łatwiej potem "plączemy się w zeznaniach". Wyniki są zaskakujące. Okazuje się bowiem, że lepiej pamiętamy bardziej skomplikowane kłamstwa, które wymagały od nas więcej wysiłku. Trudniej więc przyłapać nas na fałszywym opisie, bowiem w jego stworzenie i uwiarygodnienie wobec odbiorcy nasz mózg włożył więcej pracy. Tu lepiej pamiętamy nie tylko samą historię, ale i konieczne do jej powstania etapy, a nawet nasze reakcję, gdy odnieśliśmy wrażenie, że nasz odbiorca nie do końca nasze tłumaczenia "kupuje".Badania przeprowadzone na grupie ochotników wykazały, że łatwiej udowodnić nam kłamstwo, gdy po prostu czemuś fałszywie zaprzeczamy. Ten proces jest krótki, stosunkowo łatwy i nie zostawia nam w pamięci wyraźnego śladu, który potem możemy łatwo odtworzyć. Tego typu kłamstwa badani ochotnicy w 48 godzin później przypominali sobie znacznie słabiej. Fałszywe opisy odtwarzali zaś stosunkowo dokładnie, pamiętając też, w których miejscach różniły się od rzeczywistości. Badacze z LSU przekonują, że ich ustalenia powinny pomóc w lepszej konstrukcji pytań podczas przesłuchań. Chodzi o to, by podejrzanemu utrudnić stworzenie pełnego fałszywego obrazu rzeczywistości. Wymiar sprawiedliwości zdaje sobie z tego sprawę, krzyżowy ogień pytań to w końcu właśnie próba wykorzystania wobec kłamcy tej słabości jego umysłu.
Kłamstwo - zazwyczaj w ciągu doby powtarzamy je aż kilkadziesiąt razy. Dlaczego kłamiemy? Zazwyczaj po to, by wywrzeć wrażenie, gdy nie potrafimy powiedzieć "nie", czasem ze strachu. Kłamstwo bywa narzędziem manipulacji, ale są też sytuacje, gdy lepsze dla odbiorcy, bardziej "humanitarne" wydaje się zatajenie prawdy. Czy każde kłamstwo jest nieszkodliwe? Chociaż granica między prawdą a kłamstwem jest bardzo subiektywna, każdy z nas dobrze wie, kiedy ją przekracza. Spis treściDlaczego kłamiemy?Postrzeganie kłamstwa dawniej i dziśCzy kłamstwo ma krótkie nogi?Czy kłamstwo bywa lepsze od prawdy?Kiedy zaczynamy kłamać?Jak rozpoznać, że ktoś kłamie?Kłamstwo to narzędzie manipulacji?Zgubne skutki oszukiwania samego siebie Kłamstwo to nasz chleb powszedni. - Ale mama pysznie gotuje! - powiedział Piotr podczas niedzielnego obiadu u teściowej. I choć nienawidzi jej kuchni, zwłaszcza sosu chrzanowego, pochwalił panią Bolę za talent kulinarny i dodał, że to jego ulubiona potrawa. Starsza pani rozpromieniła się i zaproponowała dokładkę. - Nie, już pękam, może zostanie na jutrzejszy obiad? - ponownie skłamał mężczyzna. Ale teściowa odczytała to jako skromność i suto, od serca, polała mu ziemniaki sosem. - Och, cudownie. Dziękuję - czwarty raz w ciągu kilku minut skłamał zięć. - Czy takie drobne kłamstewka są czymś złym? - pyta Piotr. - W końcu mama była szczęśliwa, słysząc komplementy. Dzięki temu mamy dobre relacje. A żona jest mi za te nieszczere komplementy wdzięczna, bo zapewniłem wszystkim dobry nastrój. Moje drobne kłamstwa okazały się nie tylko nieszkodliwe, ale nawet błogosławione. - Kłamiemy, by realizować jakieś cele - wyjaśnia psycholog Bartłomiej Stolarczyk, trener etycznego wywierania wpływu. - I w tej sytuacji każda z osób je osiągnęła: matka, jej córka oraz zięć. Niestety, gdy teściowa dowie się, że tak naprawdę zięć ją przez lata oszukiwał, będzie wściekła, a obecna miłość zamieni się w nienawiść. Czytaj też: Zemsta - czym jest i dlaczego nie warto się mścić? Czym jest perswazja i jakie są jej techniki? Metody manipulacji – 5 technik wywierania wpływu na ludzi Dlaczego kłamiemy? Kłamiemy, bo nie potrafimy zachować się asertywnie. Np. dzwoni Kasia i oświadcza, że wpada zaraz do nas z wizytą. Niezbyt ją lubimy i nie chcemy tego spotkania. Ale nie mówimy "nie mam ochoty cię widzieć", lecz na poczekaniu wymyślamy bajeczkę o odwiedzinach wujka z Torunia. Dlaczego? - Większość z nas boi się odmawiać, ponieważ wydaje się nam, że mówiąc "nie", tracimy przyjaźń, zainteresowanie, dobre kontakty, a nawet pieniądze - wyjaśnia Bartłomiej Stolarczyk. - Zasłaniając się drobnym kłamstwem jak tarczą, czujemy się bezpiecznie. Ci bardziej wyrafinowani kłamią z premedytacją. Chcą poprawić swój wizerunek, udać kogoś, kim nie są. Kłamstwo służy im jak kolorowy pióropusz, który ma wzmocnić ich atrakcyjność lub siłę przekonywania. - Mechanizmem kłamstwa rządzą dwa rodzaje emocji: lęk przed stratą i pragnienie zysku. Występują one jednocześnie i niezależnie od tego, czy dotyczy to sytuacji zawodowej, stosunków koleżeńskich czy miłosnych - mówi Bartłomiej Stolarczyk. W towarzystwie udajemy zapalonych miłośników jazzu i opery, degustatorów drogich win, bywalców salonów, żeby przedstawić się w lepszym świetle, zdobyć uznanie towarzystwa (zysk) i aby nie stracić czegoś dla nas ważnego (lęk). Dokładnie to samo dzieje się na rozmowie rekrutacyjnej. Kłamiemy, opowiadając o swoich kwalifikacjach, aby zrobić lepsze wrażenie (zysk) i zwiększyć szansę na sukces w znalezieniu pracy (lęk przed porażką). Ale działa to tylko na krótką metę. Bo jak mówi staropolskie przysłowie - "kłamstwo ma krótkie nogi". Postrzeganie kłamstwa dawniej i dziś W starożytności kłamstwa nie oceniano z moralnego punktu widzenia. Traktowano je raczej jako sposób radzenia sobie w życiu. Sofokles stawał w jego obronie, mawiając, że nie można nim gardzić, jeśli może kogoś ocalić. Innego zdania był Augustyn Aureliusz, uczony żyjący na przełomie IV i V wieku. Uważał on bowiem, że kłamstwo oddala nas od Boga i jest z natury złe. Podczas I wojny fałszywe informacje w prasie i radiu stały się sposobem na zmylenie przeciwnika. Stefan Dietzsch, współczesny filozof niemiecki, uważa, że dziś kłamstwo jest oznaką społecznej inteligencji. Bez niego trudno byłoby nam funkcjonować. Czy kłamstwo ma krótkie nogi? To nieuniknione - kłamstewka są tylko narzędziem. I jak każde narzędzie - czasami skutkują, ale częściej zawodzą. Zwłaszcza że jedno łgarstwo zmusza nas do drugiego, trzeciego... A wtedy łatwo się w nich pogubić i zostać zdemaskowanym. - Zachowania człowieka przypominają lawinę - dodaje Bartłomiej Stolarczyk. - Jedno skuteczne kłamstwo powoduje, że pragniemy je powtarzać. Jeżeli dotychczas w jakichś konkretnych sytuacjach zasłanialiśmy się kłamstwem, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że postąpimy tak po raz kolejny. Jednocześnie moralne wartościowanie będzie nas utwierdzać w niekorzystnym dla nas poczuciu winy. Bo chociaż granica między kłamstwem a prawdą często jest bardzo subiektywna, to każdy z nas dobrze wie, kiedy tę cienką czerwoną linię przekracza. Czytaj też: Mitomania: przyczyny i objawy Dlaczego dzieci kłamią? Dlaczego w gabinecie lekarza warto mówić prawdę? Czy kłamstwo bywa lepsze od prawdy? Mówienie nieprawdy jest rzeczą naganną tylko teoretycznie. Są przecież sytuacje, gdzie dla odbiorcy lepsze wydaje się zatajenie faktów niż ich ujawnienie. Z pewnością każdy z nas choć raz spotkał osobę, która wolała być oszukiwana. Obłożnie chory będzie chętnie słuchać od bliskich o szansach na wyzdrowienie, ponieważ wprowadza to, przynajmniej chwilowo, dobrą atmosferę. Gdy nasze kłamstwa mu pomagają i chce ich słuchać, to znaczy, że są mu potrzebne. Ale istnieją sytuacje bardziej skomplikowane. Np. zdradzana żona nie dopuszcza myśli o niewierności męża i przyjmuje za dobrą monetę jego mętne opowieści o pracy po godzinach. Gdy prawda jest bardziej bolesna niż kłamstwo, mało kto ma odwagę ją wyznać. Czasem też coś przemilczamy, ponieważ nie znamy sposobu na wyrażenie złych wiadomości. A poza tym boimy się, że negatywne emocje, jakie wywoła gorzka prawda, na zawsze już będą związane z naszą osobą. Tymczasem niemówienie o problemach wcale ich nie rozwiązuje. Jedynie otwarte uznanie faktów pozwala nam podjąć działania zaradcze. Jeśli więc mamy do wyboru trudną prawdę lub "humanitarne" milczenie, warto się zastanowić, co sami wolelibyśmy usłyszeć. Mirosława Kownacka, psycholog Kłamstwo często służy utrzymaniu dobrych relacji międzyludzkich. W naszej kulturze konwencje grzecznościowe niejednokrotnie zabraniają powiedzieć prawdę i dlatego tak często uprawiamy "gry grzecznościowe". Psychologowie nazywają to "białym kłamstwem". Kłamiemy z obawy, by kogoś nie urazić. Albo gdy chcemy ochronić go przed doznawaniem przykrych przeżyć. Cel jest szczytny, dlatego niechętnie nazywamy to kłamstwem. Wolimy powiedzieć: "robię coś w dobrej wierze". Inaczej jest z "kłamstwem czarnym". Tutaj mówimy nieprawdę po to, aby osiągnąć istotną dla nas korzyść, np. zepsuć dobry wizerunek jakiejś osoby. Pamiętajmy, że między bielą i czernią jest wiele odcieni szarości. Psychologowie dokonali jeszcze jednego podziału, wyróżnili kłamstwo bierne i aktywne. Bierne oznacza mówienie prawdy, ale nie do końca. Przykładem takiego kłamstwa jest powiedzenie osobie, która do nas dzwoni: "Nie mogę teraz z tobą rozmawiać, bo idę na ważne spotkanie". W rzeczywistości jednak chodzi np. o wizytę u fryzjera. Chcemy w ten sposób zapobiec interpretacji, która mogłaby źle wpłynąć na naszą relację (np. żeby osoba dzwoniąca nie pomyślała, że fryzjer jest ważniejszy od rozmowy z nią). Aktywne kłamstwo polega na preparowaniu informacji nieprawdziwych. Gdybyśmy chcieli skłamać aktywnie, powiemy raczej: "Nie mogę teraz rozmawiać, właśnie rozpoczynam spotkanie z ważnym klientem". Z badań wynika, że najczęstszą przyczyną kłamania jest lęk i obniżone poczucie własnej wartości. Stwarzamy fikcję na swój temat, aby podnieść swoją rangę, autorytet. Człowiek ma silną potrzebę akceptacji ze strony innych ludzi, chce również uniknąć lęku. Kłamstwo jest sposobem radzenia sobie z tym. Kiedy zaczynamy kłamać? Ciekawe, że wszyscy kłamcy - zarówno ci wyrafinowani, jak i nieświadomi - zachęcają swoje dzieci do prawdomówności. - Zdajemy sobie sprawę, że prawdomówność jest wysoką wartością moralną - wyjaśnia psycholog. - Ale nie możemy uchronić naszych dzieci przed łgarstwem w dorosłym życiu. Kiedy mała Marysia dorasta, zaczyna dostrzegać, że w życiu pojawiają się zyski oraz straty. Musi poradzić sobie z konkretną sytuacją, ma do wyboru: albo skłamie i zyska wiele, albo powie prawdę i coś straci. Bartłomiej Stolarczyk radzi, by wychowując dzieci, nie wartościować kłamstw na mniejsze i większe, ale zwracać uwagę na niepraktyczność tego narzędzia. I zamiast karcić dziecko - co tylko prowokuje do większej kreatywności i coraz bardziej wyszukanych oszustw - należy uczyć go szukania alternatywnych rozwiązań, bez potrzeby uciekania się do intryg. W ten sposób dziecko będzie wiedziało, jak radzić sobie z lękiem. - Bo tylko wtedy, kiedy jesteśmy silni, asertywni oraz znamy swoją wartość - możemy zapanować nad lękiem i uniknąć ucieczki w kłamstwo - mówi psycholog. Jak rozpoznać, że ktoś kłamie? Po oczach. Jeżeli masz do czynienia z osobą praworęczną, to gdy mówi prawdę, jej gałki oczne kierują się w twoją prawą stronę, jeżeli kłamie - w lewą. Leworęczna odwrotnie. Aby się upewnić, zadaj pytanie, na które z pewnością usłyszysz prawdę, i spójrz, dokąd wędruje spojrzenie. Jeśli przy kolejnym pytaniu oczy powędrują w przeciwną stronę, twój rozmówca mija się z prawdą. Osoby, które kierują wzrok w podłogę, w obiegowej opinii bywają postrzegane jako kłamcy. A najczęściej świadczy to np. o nadwrażliwości lub oznacza nieśmiałość. Kłamstwo to narzędzie manipulacji? Jest cały zastęp ludzi uzależnionych od oszukiwania. Prawdziwi "mistrzowie" budują całe systemy mniejszych i większych kłamstw w swoim i cudzym życiu. Chcą podnieść swoją rangę, dowartościować się. Tak realizują swoje cele egoiści, którzy nie mają odwagi spojrzeć trzeźwym okiem na własne życie. Ale czy człowiek może się obejść bez kłamstwa? - Życie w absolutnej prawdzie byłoby życiem bez lęku - odpowiada Bartłomiej Stolarczyk. - To piękne, ale niestety utopijne... Pogódźmy się więc z tym, że nikt z nas nie jest wolny od drobnych kłamstewek, a przynajmniej "koloryzowania faktów". I jeżeli nie krzywdzi to innych, nie powinno być oceniane. Ale pamiętajmy, że o tym, czy kłamstwo jest szkodliwe, zawsze przesądza odbiorca naszych komunikatów. Zgubne skutki oszukiwania samego siebie Tak samo jak sprytnie okłamujemy wszystkich dookoła, traktujemy też często siebie. Ze strachu przed przyznaniem się do błędu lub winy stosujemy różne psychologiczne triki: wyparcia, projekcje. Jest to bardzo niebezpieczny mechanizm, który może skutkować drastycznymi konsekwencjami. Tworząc bowiem fikcyjny świat wokół siebie, tylko pozornie kontrolujemy rzeczywistość, jaka nas otacza. Ale jedno drobne potknięcie, przypadkowe zdemaskowanie prawdy, może zburzyć ten psychologiczny "domek z kart" i trzeba będzie ponieść konsekwencje oszukiwania samego siebie. Poza uszczerbkiem, jakiego zazna wtedy nasz własny wizerunek, możemy zapłacić za to złym samopoczuciem, a nawet depresją. miesięcznik "Zdrowie" Katarzyna Bonda, Dagmara Gmitrzak
Każdy z nas w swoim życiu kogoś okłamał. Niektórzy z nas kłamią nawet kilka razy dziennie w bardziej i mniej ważnych sprawach. Kłamiemy w szkole, w domu, w pracy. Manipulujemy bliskimi i współpracownikami. Czy kłamstwo jest naszą drugą naturą? Zdolność okłamywania jest trzecim elementem naszego sztucznego życia, który znacznie przyczynia się do nadania mu pozorów ciągłości.[...] Tymczasem mówienie prawdy i życie w prawdzie są możliwościami, które mogą stać się realne, ale o wiele później, po długiej i ciężkiej pracy nad sobą. W międzyczasie skazani jesteśmy na kłamanie i każdy, kto temu zaprzecza, potwierdza tylko nasze trudności ze stawieniem czoła prawdzie – czytamy w gnozie Murawiewa. Istnieją dwa rodzaje kłamstwa, czyli kłamstwo bierne oraz kłamstwo czynne. Kłamstwo bierne jest pozornie mniej szkodliwe dla otoczenia. Występuje wtedy, gdy przemilczamy pewne sprawy po to, by osiągnąć cel. Jest to o tyle proste i wygodne, że nie musimy głowić się nad scenariuszem odpowiedzi. Wystarczy abyśmy przemilczeli jedynie daną kwestię. Często jesteśmy przekonani o niewinności i dobrej intencji naszych działań. Jest to jednak niezgodne z ogólnie panującymi normami moralnymi i w przyszłości może się na nas zemścić. Kłamstwo czynne jest wyrafinowaną formą utajenia prawdy i aby było ono przekonujące musimy ukrywać prawdziwe emocje. Kłamca stara się za wszelką cenę przekonać innych, że jest szczery. To on właśnie niepowodzenia w pracy zwala na nieobecne osoby postronne. Łgarz próbuje kontrolować swoją mimikę twarzy po to, by być jak najbardziej przekonujący i kryć swoją osobę przed przełożonymi. Taka osoba nie ma żadnych hamulców w przypisywaniu sobie pracy i zasług pracowników, często zabierając ich pomysły i wysysając z nich chęci do działania. Jak rozpoznać kłamcę? Specyficzne gesty i zmiany wyrazu twarzy trwają zaledwie ułamek sekundy. Nie sposób tego zauważyć bez użycia specjalistycznego sprzętu. Jednak dostrzec można delikatne ruchu mięśni jarzmowych oraz mięśnia okrężnego oka, określanych jako mięśnie kłamców. Warto wiedzieć, że większość szczerych wyrazów mimicznych trwa około dziesięciu sekund. Łgarza można rozpoznać również po dużej ilości pytań, zadawanych rozmówcy. Ponadto kłamca silnie obserwuje otoczenie, a sam odpowiada w sposób fragmentaryczny, używając krótkich form wypowiedzi. Kłamca może mieć również trudność z przytoczeniem zdarzeń w odwrotnej kolejności. Naukowcy twierdzą, że mózg nieszczerej osoby ma więcej istoty białej, dzięki czemu łatwiej mu w tworzeniu niesamowitych opowieści. Szczery uśmiech poznajemy po obniżających się koniuszkach brwi. W przypadku nieszczerości unosi się tylko dolna powieka. Co ciekawe aż 80 proc. kłamców ma podwyższoną temperaturę w rejonie policzków. Nie musi to wcale objawiać się rumieńcami, dlatego bardzo trudno to wykryć. W tym wypadku stosowane są czujnik rejestrujące zmiany ciepła. Ponadto kłamcy pisząc, mocniej naciskają na papier. Kłamstwo na dłuższą metę może się na nas zemścić. Nasi koledzy ze szkoły, współpracownicy w pracy mogą szybko zorientować się o naszej dwulicowości. Wystarczy czasami również krótka rozmowa z przełożonym, aby odkrył nieprawdziwość naszych działań lub ich totalny brak. Warto czasami zatem usiąść i na spokojnie przemyśleć czy nasze postępowanie jest naprawdę słuszne.
kłamstwo ma krótkie nogi